-
Psychologia
- środa, 30 września 2026
Kiedy ostatnio byliście naprawdę zmęczeni?
O odporności psychicznej, młodzieży i naszej dorosłej obsesji dokładania kamieni do cudzych plecaków
Kiedy ostatnio byliście naprawdę zmęczeni?
Tak uczciwie.
Nie po ciężkim dniu pracy, nie po tygodniu pełnym spotkań, konferencji i odpowiadania na maile, których połowa świata nie czyta do końca.
Mam na myśli takie prawdziwe zmęczenie, które nie siedzi w nogach, ale głęboko w głowie. Takie, które nie przechodzi po jednej przespanej nocy, takie, kiedy człowiek odkrywa, że nie ma już ochoty niczego analizować, planować, tłumaczyć ani uczestniczyć w bardzo popularnej społecznej grze pod tytułem „udawajmy, że wszyscy świetnie sobie radzimy”.
Wyobraźmy sobie, że z takim stanem budzi się codziennie młody człowiek. Ma trzynaście, piętnaście albo siedemnaście lat.
Z taką refleksją wróciłam z Tarnowa, gdzie podczas konferencji rozmawialiśmy o odporności psychicznej i zasobach, które chronią młodzież przed stresem i wyczerpaniem.
Lubię konferencje z których wracam nie tylko z prezentacją schowaną w folderze komputera, ale z lekkim niepokojem – dobrym niepokojem. Tak, który zmusza do myślenia.
Coraz częściej mam wrażenie, że nie tyle brakuje nam odpowiedzi, ile od dawna zadajemy niewłaściwe pytania.
Od pewnego czasu bardzo często słyszę jedno zdanie: „Dzisiejsza młodzież jest słaba”. Naprawdę tak myślimy?
Może jest po prostu zmęczona?
Zmęczona oczekiwaniami, ocenami, porównywaniem się, nadmiarem bodźców, niepewnością przyszłości, światem, który nigdy się nie zatrzymuje.
My, dorośli, jesteśmy pod tym względem wyjątkowo kreatywni. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu możliwości, tylu technologii i tak ogromnego dostępu do wiedzy. Nigdy wcześniej nie było tylu ekspertów od dobrostanu, samorozwoju, uważności, rezyliencji i budowania szczęścia. Mamy aplikacje przypominające nam o piciu wody, inteligentne zegarki mówiące, kiedy oddychać, i telefony, które informują nas, że za długo siedzimy przed telefonem. Mimo to, coraz więcej młodych ludzi mówi jedno zdanie: „Jestem zmęczony”. Może tutaj powinniśmy się zatrzymać. Zamiast pytać: „Co jest nie tak z młodzieżą?”, może warto zapytać: „Co my stworzyliśmy?”. Przyjrzyjmy się temu uczciwie. Kto codziennie wręcza młodym ludziom listę obowiązkowych „musisz”? Musisz mieć dobre oceny, znać języki, rozwijać pasje, być kreatywny, przedsiębiorczy. Musisz wybrać swoją przyszłość, być elastyczny. Musisz być odporny psychicznie.
Jest w tym pewna ironia.
Człowiek ma czternaście lat, a my oczekujemy od niego kompetencji, których wielu dorosłych nadal nie posiada. Ma zarządzać stresem, regulować emocje, budować relacje, planować swoją karierę zawodową i zachować pełen spokój. Wszystko to w wieku, w którym nadal nie zawsze wie, co chce zjeść na śniadanie. Pojawia się kolejne pytanie, które wydaje mi się dziś najważniejsze. Czy problemem naprawdę jest brak siły, czy jest nadmiar obciążenia?
Odporność psychiczna to nie zaciskanie zębów.
Nie jest twardością. Nie jest udawaniem, że wszystko jest w porządku.
Odporność psychiczna, nazywana również rezyliencją, jest zdolnością człowieka do adaptacji, odzyskiwania równowagi i względnie dobrego funkcjonowania pomimo doświadczania trudności, stresu czy sytuacji kryzysowych. Jest umiejętnością odbudowywania siebie po życiowych zakrętach oraz korzystania z własnych zasobów i wsparcia innych ludzi.
Badania nad odpornością psychiczną prowadzone są od dziesięcioleci. W latach siedemdziesiątych XX wieku amerykańska psycholożka rozwojowa Emmy Werner rozpoczęła wieloletnie badania nad dziećmi dorastającymi w trudnych warunkach społecznych na hawajskiej wyspie Kauai. Przez ponad czterdzieści lat obserwowała ich życie. Odkryła, że nawet dzieci wychowujące się w niesprzyjających warunkach mogą rozwijać się prawidłowo, jeśli posiadają odpowiednie zasoby ochronne.
Później amerykańska psycholożka Ann Masten nazwała odporność psychiczną mianem „zwyczajnej magii”.
Bardzo lubię to określenie. Odbiera temu pojęciu aurę czegoś nadzwyczajnego, dostępnego tylko dla silnych ludzi.
Nie trzeba być człowiekiem ze stali.
Odporność psychiczna nie jest przywilejem wybranych, jest kompetencją, którą można rozwijać przez całe życie. Z kolei brytyjski psychiatra dziecięcy Michael Rutter podkreślał, że nie jest ona stałą cechą osobowości. Nie rodzimy się z określonym jej poziomem zapisanym gdzieś w genach jak kolor oczu. Jest procesem dynamicznym, zależnym od relacji, środowiska, doświadczeń i poczucia bezpieczeństwa.
Odporność psychiczna nie jest zbroją – jest plecakiem. Od nas, dorosłych, w dużej mierze zależy, co do tego plecaka włożymy. Jeśli każdego dnia dokładamy kolejne kamienie, nie dziwmy się, że młody człowiek nie ma już siły biec.
Co więc powinno się tam znaleźć?
Relacje.
Najsilniejszym czynnikiem chroniącym zdrowie psychiczne jest drugi człowiek. Jedna wspierająca osoba może dosłownie zmienić trajektorię życia młodego człowieka. Czasami wystarczy ktoś, kto powie: „Widzę cię, słyszę cię, rozumiem cię, jesteś ważny, nie jesteś sam” młody człowieku”.
Drugim elementem jest sprawczość. Młodzi ludzie potrzebują doświadczać, że mają wpływ na swoje życie. Potrzebują częściej słyszeć „mogę”, „potrafię” i „decyduję”, zamiast kolejnego „musisz”.
Trzecim elementem jest inteligencja emocjonalna. Mamy trochę pracy do wykonania. Nie chodzi o kontrolowanie emocji ani o ich tłumienie. Chodzi o ich rozpoznawanie, nazywanie i regulowanie. Nazwana emocja przestaje nami rządzić.
Kolejnym elementem jest sens. Coraz częściej obserwuję, że młodzi ludzie nie potrzebują odpowiedzi „bo tak trzeba”. Oni potrzebują odpowiedzi „po co” – pytanie o sens lub cel. Człowiek, który widzi sens działania, łatwiej radzi sobie ze stresem i szybciej wraca do równowagi po kryzysach.
Ostatni element to regeneracja. Przewijanie telefonu nie jest odpoczynkiem. Wiem, że właśnie zepsułam humor części czytelników, ale ekran nie jest synonimem regeneracji. Prawdziwa regeneracja to sen, ruch, kontakt z naturą, relacje i hobby.
Nie sposób też nie wspomnieć o cyfrowym przeciążeniu. Dzisiejszy nastolatek sprawdza telefon nawet kilkaset razy dziennie. Skutki są bardzo konkretne – rozproszenie uwagi, przewlekły stres, FOMO i coraz większe problemy ze snem. Rozwiązaniem nie jest wyrzucenie telefonu przez okno. Chodzi o odzyskanie kontroli.
Najważniejsze zadanie nas, dorosłych to nie tworzyć świata bez problemów. Nie wychować dzieci, które nigdy się nie przewrócą. Nie przygotować ich do życia bez stresu.
Taki świat nie istnieje.
Młodzi ludzie nie potrzebują superbohaterów, potrzebują dorosłych, którzy słuchają zamiast oceniać, wspierają zamiast porównywać, pytają zamiast zakładać i są obecni zamiast perfekcyjni.
Z Tarnowa wróciła ze mną jedna myśl.
Być może największym zadaniem dorosłych nie jest nauczenie młodzieży, jak być jeszcze silniejszą.
Być może naszym zadaniem jest nauczyć się, nie dokładać kolejnych kamieni do ich plecaków.
Dzisiejsza młodzież nie jest słaba – jest zmęczona. Zmęczonego człowieka nie trzeba motywować do szybszego biegu.
Trzeba najpierw pozwolić mu odpocząć i samemu nauczyć się czasem odłożyć własny plecak.

Autor: Renata Fijałkowska,
psycholog,
Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie
Najnowsze
