-
Psychologia
- wtorek, 02 czerwca 2026
Współczesny rynek pracy nie jest neutralny dla psychiki. Wymaga szybkiego reagowania, elastyczności, gotowości do zmian, zarządzania wieloma zadaniami jednocześnie, a także stałej dostępności. Z zewnątrz może to wyglądać jak naturalny kierunek rozwoju zawodowego. W praktyce coraz częściej okazuje się, że człowiek funkcjonujący w takim środowisku zaczyna doświadczać trudności, które jeszcze kilka lat temu kojarzono głównie z zaburzeniami neurorozwojowymi lub klinicznymi.
Rozproszenie, impulsywność, przeciążenie, trudność w organizacji pracy, zapominanie, wewnętrzny chaos, spadek efektywności- to wszystko to coraz częstszy język opisu codziennej pracy.
ADHD jako pierwsze zaskoczenie
Nie jest zaskoczeniem, że wielu pracowników zaczyna interpretować swoje funkcjonowanie przez pryzmat ADHD. Ta diagnoza po części porządkuje doświadczenie, daje ulgę i bywa pomocna w zrozumieniu lat napięcia oraz poczucia niedopasowania.
Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedynym możliwym wyjaśnieniem. Media w tym nie pomagają nakręcając dezinformację.
Nie każdy chaos w pracy oznacza ADHD. Czasem oznacza przekroczenie granic adaptacyjnych, przewlekły stres, lęk, który przejął kontrolę nad uwagą, przeciążenie systemu, który zbyt długo działał ponad własne możliwości.
Współczesne środowisko zawodowe produkuje objawy bardzo podobne do tych, które obserwujemy w ADHD. Pracownik próbuje skupić się na zadaniu ale nie może. Zaczyna kilka rzeczy jednocześnie i żadnej nie kończy. Otwiera kolejne zakładki, wraca do przerwanego maila, zapomina o ustaleniach, gubi priorytety. Na spotkaniu jest obecny fizycznie, ale mentalnie przeskakuje między tematami. Po pracy czuje zmęczenie, ale nie potrafi się wyciszyć. Zasypia późno, budzi się już w napięciu. Następnego dnia próbuje działać jeszcze szybciej, żeby nadrobić zaległości.
Na pierwszy rzut oka ten opis może pasować do osoby z ADHD. Może też jednak dotyczyć osoby, która od miesięcy funkcjonuje w chronicznym stresie.
Co mówią badacze
Warto się tu zatrzymać.
Gabor Maté, kanadyjski lekarz, absolwent University of British Columbia, zajmujący się wpływem stresu i traumy na funkcjonowanie człowieka podkreśla, że zamiast pytać, co jest „nie tak” z człowiekiem, warto przyjrzeć się temu, co go ukształtowało i w jakich warunkach funkcjonuje.
Z kolei prof. Amanda Kirby z Uniwersytetu w Leeds w Wielkiej Brytanii, edukatorka i popularyzatorka wiedzy o ADHD podkreśla, że trudności z uwagą i regulacją nie są chwilowym spadkiem efektywności, lecz trwałym wzorcem obecnym w wielu obszarach życia, a nie tylko reakcją na stresujące środowisko.
ADHD nie pojawia się nagle
ADHD jest wzorcem obecnym od wczesnych lat życia – zwykle od dzieciństwa. Nie pojawia się nagle wraz z awansem, zmianą branży, restrukturyzacją w firmie czy po kilku miesiącach pracy pod presją.
Oczywiście dorosłość może ujawnić trudności, które wcześniej były kompensowane. Sam mechanizm nie powstaje nagle. Jeśli więc ktoś przez długi czas funkcjonował stabilnie, a chaos pojawił się dopiero w określonym momencie kariery zawodowej, warto rozważyć także inne wyjaśnienia.
Lęk, który wygląda jak chaos
Jednym z nich jest lęk.
W środowisku pracy często nie ma on spektakularnej formy. Nie musi oznaczać ataków paniki ani wyraźnego poczucia zagrożenia. Bywa cichy, przewlekły, uznany za „normalny”.
Objawia się stałą czujnością, napięciem, nadmiernym analizowaniem, przewidywaniem błędów, analizowaniem cudzych reakcji, obawą przed oceną.
Taki pracownik może sprawiać wrażenie rozkojarzonego, ale jego uwaga wcale nie znika-zostaje przejęta przez system alarmowy.
Zamiast skupiać się na zadaniu, krąży wokół kontroli, przewidywania i zabezpieczania się przed porażką. W takich warunkach koncentracja nie słabnie dlatego, że ktoś „nie potrafi się skupić”, ale dlatego, że jego zasoby poznawcze są stale zużywane na utrzymanie napięcia.
To nie jest lenistwo, nie jest brak kompetencji, lecz często psychofizjologiczny koszt funkcjonowania w przewlekłym napięciu.
Podobnie działa przeciążenie.
W wielu organizacjach wysokie tempo i nadmiar zadań zostały znormalizowane. Pracownik przez pewien czas daje radę, mobilizuje się, nadrabia, pracuje po godzinach, organizuje sobie kolejne systemy, listy, przypomnienia.
Aż dochodzi do momentu, który można nazwać progiem przeciążenia.
To punkt, w którym dotychczasowe strategie przestają działać. To moment, w którym pojawia się chaos. Nie dlatego, że człowiek nagle stał się mniej zdolny, ale dlatego, że jego układ nerwowy przestał mieścić ilość obciążeń, które przez dłuższy czas kompensował.
Rynek pracy i ukryte koszty
To doświadczenie wielu pracowników, którzy jeszcze niedawno „ogarniali” wszystko, a dziś nie mogą zebrać myśli, kiedyś zarządzali wieloma tematami, a dziś jedno zadanie ich przytłacza. Taki moment łatwo zinterpretować jako odkrycie ADHD, choć równie dobrze może być sygnałem, że organizm został doprowadzony do granicy wydolności.
Rynek pracy premiuje cechy, które mogą maskować trudności aż do czasu załamania. Ambicja, perfekcjonizm, odpowiedzialność, wysoka zadaniowość, gotowość do przekraczania własnych granic, to wszystko bywa nagradzane. Pracownik długo funkcjonuje nie dlatego, że problemu nie ma, ale dlatego, że ogromnym kosztem utrzymuje sprawność. Z zewnątrz jest skuteczny, w środku coraz bardziej zmęczony.
W takim kontekście diagnoza ADHD może być dla części osób ważnym i trafnym wyjaśnieniem. Dla innych może stać się zbyt szybkim uproszczeniem, które odciąga uwagę od warunków pracy, napięcia, chronicznego lęku czy przeciążenia. Odpowiedź na pytanie, z czym naprawdę mierzy się człowiek, ma kluczowe znaczenie dla tego, jakiego wsparcia potrzebuje.
Pracownik z ADHD będzie potrzebował innego rodzaju strategii niż pracownik funkcjonujący w przewlekłym stresie. Osoba z neurorozwojowym wzorcem trudności może potrzebować uporządkowanego środowiska, jasnych priorytetów, pracy opartej na rytmie, krótszych blokach zadaniowych i psychoedukacji. Z kolei osoba przeciążona będzie potrzebować nie tylko lepszej organizacji, ale przede wszystkim odzyskania granic, regeneracji i zmiany warunków, które ją rozregulowują. To rozróżnienie jest ważne nie tylko dla specjalistów zdrowia psychicznego, ale również dla menedżerów, działów HR i samych organizacji. Jeśli każdą trudność z koncentracją zaczniemy interpretować wyłącznie indywidualnie, przeoczymy wpływ środowiska pracy. Wiele problemów pracowników nie rodzi się wyłącznie w nich samych, lecz na styku człowieka i systemu, w którym funkcjonuje.
Zamiast etykiety
Rozmowa o ADHD w pracy jest potrzebna- tak samo jak potrzebna jest rozmowa o stresie, przeciążeniu, nadmiarze bodźców, lęku przed oceną, kulturze ciągłej gotowości i o tym, jak wysoko dziś ustawiony jest próg wymagań wobec człowieka.
Nie wszystko, co wygląda jak deficyt uwagi, jest zaburzeniem.
Czasem jest ceną, jaką płaci psychika za próbę dostosowania się do warunków, które od dawna przestały być zdrowe.
Być może najważniejsze pytanie nie brzmi:„ czy to na pewno ADHD?”, ale: „od kiedy pojawił się chaos?, w jakich warunkach narasta i co próbuje powiedzieć o sposobie pracy, życia, przekraczaniu własnych granic i funkcjonowaniu człowieka”?
Bo człowiek w chaosie nie zawsze potrzebuje etykiety.

Autor: Renata Fijałkowska,
psycholog,
Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie
Najnowsze
